Portret zabójcy

Miałem dzisiaj wolne, zaplanowałem sobie, że skończę pewną robotę w domu, jednak nie wytrzymałem i postanowiłem posiedzieć trochę w dziupli…w końcu robota nie zając, nie ucieknie 😉 Sójki dzisiaj pięknie pozowały, zrobiłem im mnóstwo zdjęć, mam też trochę materiału filmowego, więc na dniach na pewno sójki znów zagoszczą na blogu. Dzisiaj  jednak chciałem się pochwalić tym skromnym portrecikiem myszołowa. Niby nic szczególnego, ale to moje pierwsze tak bliskie spotkanie z tym wytrawnym łowcą 🙂

Reklamy

17 thoughts on “Portret zabójcy

    • Nie wiem jak wyglądają te Twoje cztery ściany, ale moje są wielkości stadionu narodowego, a hałas taki jak na meczu otwarcia Euro 2012…wiec należy mi się nieco więcej wolnego 😉 A tak serio, to mam wolne poniedziałki do końca roku + dwa tygodnie w okresie świątecznym za pół darmo…postojowe, kryzys w firmie :/ Dlatego się wnerwiłem i wybrałem jeszcze zaległy urlop i cały grudzień będę siedział w domu…wróć…w lesie 😉

  1. fajna fotka! bo drapieżnikom nie jest łatwo pstryknąć portrecik, to oczywiste. Ostatnio czaiłem się na młodego myszołowa, co zabawnie bujał się na drucie telefonicznym ale z kiepskim skutkiem. miałeś szczeście, no i umiejętności- wiadomo!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: