Łabędź krzykliwy nie taki strachliwy

Gdy zauważyłem parę łabędzi krzykliwych wyłaniającą się z mgły, byłem pewny, że jak tylko mnie zauważą, to zawrócą i schowają się za wyspą. Zazwyczaj tak właśnie robiły, tym razem sprawiły mi miłą niespodziankę i podpłynęły bardzo blisko…chyba mnie polubiły 😉

Łabędź krzykliwy (Cygnus cygnus)

Łabędź krzykliwy (Cygnus cygnus)

Łabędź krzykliwy (Cygnus cygnus)

Łabędź krzykliwy (Cygnus cygnus)

Łabędź krzykliwy (Cygnus cygnus)

Nagrałem też film, abyście mogli usłyszeć ich krzyk, choć krzykiem bym tego nie nazwał, ich głos przypomina mi trąbkę przy dziecięcym rowerku 🙂

Tradycyjnie nie miałem statywu, więc filmowałem z kolana, musiałem więc przy obróbce użyć programowej stabilizacji, co trochę pogorszyło jakość…takie są niestety skutki lenistwa 😉

Reklamy

16 thoughts on “Łabędź krzykliwy nie taki strachliwy

  1. uznały, że w razie potrzeby Cię zakrzyczą ;-). Klimatyczne fotki. Te łabądki widuję rzadziej niż te drugie, bodaj nieme, o ile się nie mylę.

  2. Nie miałam pojęcia, że one tak fajnie piskają. O właśnie, jak trąbka przy dziecięcym rowerku. 😀 U mnie nigdy tych łabędzi nie widziałam.
    I czaple były na filmie, i czaplowe szuwary… Fajnie pooglądać. 🙂

    • A wiesz, że jeden z pierwszych łabędzi krzykliwych jaki pojawił się w Polsce w latach siedemdziesiątych został sfotografowany w Warszawskich Łazienkach? 🙂
      Tutaj ciekawy artykuł na temat tych łabędzi, napisany przez Tomasza Kłosowskiego, mojego idola zresztą 🙂 http://www.rp.pl/artykul/1075843.html

      • Świetny artykuł, dzięki za link. 🙂 „Dobrobyt, wyrażający się dostatkiem jedzenia, gasi spory i waśnie”. Dobrze powiedziane.
        No cóż, w Łazienkach rzadko bywam, a żadnego łabędzia – nawet niemego – jeszcze nie mam w galerii. 😉

  3. 🙂 Jesteś tam tak często że stałeś się ich sąsiadem i pewnie dlatego Ciebie lubią, lub one dokładnie to samo pomyślały: „zazwyczaj ten ktoś z tym czymś w ręku chowa się w czatowni jak wychodzimy a tym razem został i nie uciekł 😉

    • Za często to tam nie bywam, raptem kilka razy w roku, głównie wiosną…i ani czatowni, ani nawet siatki maskującej nad stawem nie używam, nie chce mi się tam tego taszczyć 😉

  4. One chyba coś do Ciebie mówiły, cekawe tylko co 😉 Mnie te dzwięki kojarzą się ze skrzypieniem huśtawki na podwórku 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: